Rozdział I
Kate Winnset
Piękna łąka . Wielki motyl , o kolorze świeżej pomarańczy siada na dłoni Kate , a z jego wnętrza wydobywa się piękny śpiew . W oddali przebiega jakiś jednorożec , a nad niebem ukazała się wspaniała tęcza . Dziewczyna siadła na soczysto zielonej trawie , spoglądając na to wszystko . Nagle , zza drzewa w oddali coś wychodzi ... sylwetka mężczyzny ... zbliża się ... jest coraz bliżej ... Kate zaczyna się pocić ... a sylwetka mężczyzny jest coraz bliżej . Teraz widać , kto kryje się za sylwetką . Piękny , wysoki blondyn o błękitnych oczach chce podać Kate rękę ... Dziewczyną podnosi dłoń i ...
TRZAAASK !
- Dzisiaj aniołki nie próżnują ... - usłyszała znajomy głos .
- Lucy ? - zapytała Kate postać o blond włosach - Już nie śpisz ?
- Niee ... obudziła mnie błyskawica ... to znaczy grzmot . Dosłownie przed tobą .
- Przeklęta ulewa ! A miałam taki piękny sen ...
- Nie obijaj w bawełnę , tylko gadaj !
- Mówiąc ściśle : Raj dla dziewczynki w wieku 7 lat. A Dodatkiem jest facet.
- Jaki ?
- Blondyn , oczy niebieskie .
- Wooow ! I ?
- No i dupa, bo błyskawica błysła .
- Co za zołza ! A co on tam robił ?
- Podał mi rękę . Nie wiem , co chciał zrobić , ale jak chciałam mu podać dłoń , to mnie wzięło obudziło .
- Okropność ... Jej ! To SMS , od Toma !
- Toma ? Kto to ?
- Tom Fridge , ten gość z McDonalda .
- Ach . Spotykasz się z nim ?
- No oczywiście . Od soboty . Och ! Napisał mi : "Kocham Kocham i w ogóle , chciałbym cię przytulić czule :** "
Kate wyrwała jej z ręki komórkę i odstawiła na swoją szafkę .
- Ej !
- No co ? Wstać się nie chce , ale śniadanie zjeść musimy !
Dziewczyny ruszyły w stronę kuchni , a Lucy ziewała co i rusz . Kate zaparzyła herbatę , a jej przyjaciółka zrobiła kanapki .
- Smacznego . Włącz Pudło .
Kate włączyła telewizor i słuchały porannych wiadomości , jedząc kanapki i popijając herbatą .
- Och , a jak tam w pracy ? Masz dzisiaj dyżur ?
- Ta . Na dzień . Zaraz wychodzę ...
- Ja dzisiaj jestem wolna ..
- Szczęściara z ciebie . Nie ma nic lepszego od dnia pracy w Imperium Pizzy - powiedziała Kate wybuchając śmiechem , co również uczyniła Lucy .
Kilka minut później skończyły posiłek , a Kate ubrała się i załatwiła poranną higienę .
- No to spadam - pożegnała się z Lucy .
Nadal deszcz padał , a efektem była strasznie mała widoczność. Gdyby nie to , że Kate taką drogę pokonywała codziennie , pewnie by zabłądziła . Doszła do Imperium Pizzy , i ubrała się w swój strój . Powitał ją gwar kuchni , i złość pozostałych kelnerów.
- Gdzieś ty była , Winnie ? 10 minut spóźnienia !
- P-p-przepraszam!
- A ty , Jones ? Nie owijaj się ! Veter ! A ty ? Pizza stygnie , a sałatka gnije ! - dobiegał głos Pana Figgiego z kuchni .
- Boże - mruknęła Kate wchodząc do miejsca krzyków .
- A ty , Winnset ?
- Deszcz , proszę pana . Spóźnienie usprawiedliwione , czy nie tak ?
- Ja jakoś dojechałem na czas , Winnset !
- Właśnie ! Pan DOJECHAŁ , ja DOSZŁAM . Jestem mokra , i właśnie pan na mnie wrzeszczy .
Pan Figgi warknął a jego pulchna twarz przybrała purpurowego koloru : Tylko Kate umiała mu napyskować , a on tego nie znosił , więc gdy tak uczyniono , uspokajał się na jakieś 10 minut .
- Kate , stolik 5 , nowy kiljent - powiedział spokojnie Dean , kolega z pracy .
- Ok . Dzięki , Dean .
Zerknęła na stolik , wzięła dwa menu i podbiegła do stolika piątego i zagadała grzecznie:
- Dzień Dobry , witamy w Imperium Pizzy , proszę , tutaj są Menu . Jest bardzo wcześnie , więc proponujemy państwu jakiś zestaw śniadaniowy , strona 6 . Za chwilkę przyjdę przyjąć zamówienie .
- Och , Dziękujemy ! - odezwał się mężczyzna w okularach , o brązowych oczach i rudych włosach , po czym zagadał do kobiety - Susan , na co masz ochotę ?
Ale Kate coraz ciszej słyszała tę rozmowę , która ginęła w gwarze dobiegającym z kuchni .
- I jak ? - zapytała Jessica , która siedziała na blacie , czekając , aż pojawi się nowy stolik do obsłużenia - Ten Gość wygląda na skąpego . Kate , jeśli dostaniesz napiwek , to znaczy , że albo jesteś taka śliczna , albo masz talent kelnerski ! - zachichotała .
Kate wzruszyła ramionami i dosiadła się do niej . Po jakiś 2 minutach ruszyła ponownie w stronę stolika numer pięć , ponownie zagadając :
- Czy państwo już wiedzą , co zamówią ?
- Och taaak - odpowiedział pogodnie rudy mężczyzna - Zestaw śniadaniowy ... ten , no ... numer ... 3 ?
- Zapiekanki z mięsem , serem i pieczarkami ? - wyrecytowała Kate .
- Tak ! - krzyknął zachwycony - I zestaw numer sześć , też śniadaniowy ...
- Jajecznica bekonem ... polecam - znowu wyrecytowała .
- I jakieś dwie herbatki .
- Dobrze - powiedziała z uśmiechem Kate , zerkając na kobietę , którą rudy mężczyzna nazwał "Susan" . A więc zauważyła że żekoma Susan miała zimny wyraz twarzy , bladą jak śnieg cerę i czarne włosy , sięgające po uszy . A wielkie , pomalowane czerwoną szminką usta przypominały usta żaby . Kate wzdrygnęła na myśl , że może tam są uwięzione muchy ...
- Zestawy Śniadaniowe: Numer trzy , i Numer sześć . Dwie Herbaty ! - zawołała do kuchni.
- I jak ? - zapytała z zaciekawieniem Jessica - To znaczy , jak ta baba ?
- Nazywa się Susan - odparła Kate - On tak ją nazwał . Gościu miły , ale Baba fatalna ... jak to jego laska , to wybór beznadziejny. - Westchnęła . Gawędziły trochę tak z Jessicą , gderając , że dziewczyna z siódemki ma wielki biust , i że zaraz wybuchnie , albo że facet z piętnastki musi być bardzo napakowany , że co chwilę całuję swoje ramię .
- Zestawy Śniadaniowe ! Szóstka i trójka !Dwie herbaty ! - zawołał Carl z kuchni .
- O , to ja lece .
Wzieła tacę na ręce i niosła ją z gracją na stolik numer pięć . Aż tu nagle , jakby jakiś korzeń wyrusł z podłogi , potkneła się o niewiadomo co . Herbata wylądowała przed nią , roztrzaskała kubki na dobre , druga herbata stygła jej na rękach , bekon miała we włosach , ale jajecznica i zapieknaki były na miejscu .
- Ojej .. - bąkneła - Przepraszam ! Zapiekiekanki i Jajecznica są gotowe ... to znaczy , doniose zaraz bekon - dodała widząc wyraaz twarzy Susan - I herbaty . Przepraszam .
Susan była wściekła , ale jej towarzysz prawie piał z zachwytu .
- Czego tak się cieszysz ? - warkneła .
- Bo twój bekon jest w jej włosach .
- Denis ! Zaraz cię walnę po tej twojej twarzyczce ! Co za nieszczęście , że jesteś moim baratem ! Ty ...
Ale nie skończyła , bo przy stoliku pojawiła się ponownie Kate , kładąc z gracją herbaty i podając Susan tależyk z bekonem .
- Teraz , muszę życzyć Smacznego .
Powiedziała , i znowu ruszyła do kuchni .
- Ale klapa ! - pisneła Jessica - Nie oparzyłaś się ?
- Nie ... na szczęście .
- Idź się spytać , czy smakuje ! - doradził Dean - To poprawi reputację .
- Racja - powiedziała , i ruszyła do stolika numer pięć .
- S-smakuje ?
- Och , SMAKOWAŁO ! - poprawił ją Denis .
- Ta ... - mruknęła Susan .
- Możemy poprosić o rachunek ?
Już chciała zapytać "JUŻ ?!" , ale doszło do niej w odpowiednim momęcie , że to by było nie grzeczne . Nie ważne ile mogą zjeść w ciągu dwóch , czy czterech minut ... ważne , że już chcą zapłacić ! Więc odpowiedziała niepewnie :
- Oczywiście .
Znowu poleciała do kcuhni .
- I ostygli ? - zapytała z podnieceniem Jessica .
- Tak ! Już chcą rachunek ! - odpowiedziała jej Kate , drukując rachuneczek , pakując go w paczuszkę i biegnąc do stolika numer pięć .
Wróciła z godnością do kuchni , podziwiana przez wszystkich . Zauważyła , że Susan i Denis już wychodzą , więc poleciała po rachunek , i po dolary .
Dali jej , a raczej , jak przypuszczała Kate , Denis dał jej ponad 10 dolarów napiwku . To nowy rekort w histori tej Pizzeri ...
